Wakacje i wielkie możliwości przed nami :-)) Optymistycznie w tym czasie nie myślimy
WCALE(!) o braku urlopu...
Mam nadzieję, że uda nam się wyjechać gdziekolwiek, co zaowocuje nowymi tekstami
na stronce. Szczególnie liczyłabym na wyjazdy w góry, albo chociaż ...jeden wyjazd ;-)
W planie mamy też tygodniowe rekolekcje rodzinne.
RÓŻNE MOŻLIWOŚCI:
Góry

- Może być ciężko, ale zawsze warto :-)
- Marzy nam się wyjazd z przejściem od schroniska do schroniska, choćby na dwie,
trzy noce, ale to raczej (jeszcze ;-) nierealne. I ze względu na Gabrysię, ale też
na Anię, która choć pcha się w góry, to chodzić zbytnio nie chce.
- Wybór wyjazdów ogromny.
Może Karkonosze, Góry Stołowe, zahaczając o część czeską, która jest ponoć
jeszcze bardziej korytarzowa i większa niż część polska. A może Tatry; tylko, że tam
najchętniej do Murowańca albo Doliny Pięciu Stawów. A może Beskid - tylko który?
Jeszcze Pieniny - dawno nie byliśmy. A może coś zupełnie innego - Słowacja i
Tatry Zachodnie...
Morze
- Blisko, więc może weekendowo; ot tak, bez pośpiechu, przy okazji.
- Moje rodzinne morsy, czyli wszyscy oprócz mnie, uwielbiają kąpiele.
Temperatura wody może być umiarkowana, a nawet lekko chłodnawa.
- Piasek wdzierający się do kanapek, w oczy i wszędzie(!) też im jakoś nie
przeszkadza.
Jezioro
- Biwak z namiotem nad jakimś czystym jeziorem mazurskim, czemu nie?
- Te wieczory przy ognisku, wylegiwanie się nad wodą, lenistwo, tylko obiad ugotować
(ale na powietrzu to sama przyjemność) i ... mrówki, osy i komary.
- Tylko nie mamy namiotu :(
- I żeby jeszcze tak być pewnym pogody... W deszczu z rozbrykanymi ogonami:
"Mamo, nudzi mi się; mamo, a ona; mamo, a on." I czemu zawsze:"mamo!" ?
Rekolekcje
- I to jest przynajmniej jakiś pewnik :-)
- Choć jak zawsze pozostaje minimalna niepewność, czy zdrowie dopisze i takie tam inne niepokoje...
- Termin ustalony, miejsce ustalone, towarzystwo ustalone.
-
A tak było w zeszłym roku.
|