PIASKOWNICA


- Babko, babko udaj się, bo jak nie, to dostaniesz w łeb! - Takie zdanie mała Foremka słyszała codziennie, zaledwie na dworze zrobiło się ciepło.
Stała na balkonie i zerkała przez szczebelki, marząc, by znaleźć się w piaskownicy. Obawiała się tego, ale chęć spotkania z innymi była (na szczęście) silniejsza.
Pewnego pięknego dnia została przeniesiona w to wymarzone miejsce. Ostrożnie przysiadła na brzegu drewnianej ławeczki. Foremki, wiaderka, łopatki i grabki bawiły się w najlepsze. Hałasowały przy tym, krzyczały, złościły się i śmiały. Patrzyła na to zachwycona. Czekała na wspólną zabawę, ale była zbyt nieśmiała, by zacząć rozmowę.
- Pobawimy się? - Usłyszała radosne pytanie. - Co? Pobawimy się? - To pytała żółta Łopatka.
Foremka uśmiechnęła się tylko i nic nie odpowiedziała.
Łopatka podskakiwała, przerzucając piasek i wciąż powtarzała:
- Pobawimy się? Co? Pobawimy się?
Nie zwlekając dłużej, Foremka pokiwała się potakująco. Bardzo chciała się bawić. Bardzo!
- Masz. Spróbuj jaki dobry. - Roześmiała się Łopatka, podsuwając Foremce piasek. Spróbowała. Foremki wcale nie muszą robić tego na niby. Piasek był lekko żwirkowaty i ciepło-mokry.
- Zrobimy ciasto - zachęcała Łopatka, nie przestając kopać. Foremka siedziała posłusznie i czekała, aż Łopatka skończy sypać do niej piasek. Potem była kolej na nią. Musiała szybko odwrócić się do góry nogami.
- Babko, babko udaj się, bo jak nie, to dostaniesz w łeb! - wykrzykiwała Łopatka, poklepując ją po boczkach. Foremka niecierpliwie czekała na swoje pierwsze w życiu piaskowe ciastko. Po chwili ostrożnie wróciła na miejsce. Rybka, która powstała, była nieduża, ale całkiem zgrabna. Foremka nie zdążyła nacieszyć się nią, gdyż Łopatka zarządziła:
- Nie udała się! W łeb!
Z jej pierwszej babki został tylko naleśnik.
Łopatka znowu zaczęła nakładać piasek. Potem szybko do góry nogami, wierszyk: Babko, babko udaj się, bo jak nie, to dostaniesz w łeb! Poklepywanie po boczkach. Powrót na miejsce i już nowa babka była gotowa.
- Jaka pięęęk... - zachwyciła się Foremka, ale szybko przerwała. Zaskoczona zobaczyła, że Łopatka usiadła na jej babce.
- Nie udała się! W łeb!
- Dlaczego w łeb? - ośmieliła się zapytać. - Przecież była ładna.
- To nic. Zrobimy nową - lekko powiedziała Łopatka. Najwyraźniej cieszyło ją przede wszystkim przerzucanie piasku. Foremka natomiast chciała popatrzeć na swoje dzieło. Była dumna, że potrafi tworzyć takie rzeczy. I to prawie sama.
Niezadowolona i zła przewróciła się na bok. Jak tak ma wyglądać ta zabawa, to ona chce wracać do domu! Łopatka zobaczyła, że nic z tego nie będzie i po prostu sobie poszła. A Foremka sturlała się na zewnątrz piaskownicy.
- A co ty tu robisz mała? - spytało duże zielone Wiaderko, które szykowało się do wskoczenia do piasku. - Wracaj do środka. Teraz zacznie się zabawa!
Zła, ale zaciekawiona Foremka wskoczyła za Wiaderkiem do piaskownicy.
- Hej, Wiaderko! Fajnie, że jesteś. - Przekrzykiwały się foremki, wiaderka, łopatki i grabki. Każde chciało podejść jak najbliżej Zielonego.
- Co robimy? - spytało rzeczowo Wiaderko. - Budujemy zamek?
- Jasne! Hura! Ale będzie fajnie! - W piaskownicy zapanował wielki rozgardiasz. Sprzęty biegały i szukały dla siebie dobrego miejsca. Piasek fruwał w powietrzu.
- Duże łopaty nagarniają piach na środku piaskownicy. Małe napełniają wiaderka. Do roboty! - kierowało pracą zielone Wiaderko. Żółta Łopatka nakładała do niego piasku. - Ruszać się! Ruszać!
Zabawa rozkręciła się na dobre. Na środku piaskownicy łopatki oklepywały już górę piachu. Wiaderka budowały wspaniałe baszty. Kwadratowe foremki wznosiły mury zamkowe.
- A teraz wszystkie łopatki do kopania tuneli - wykrzykiwało radośnie Wiaderko.
Wokół zamku zaczęła powstawać fosa, a na dole baszt pojawiły się przejścia. Zamek był okazały.
- A my? A my? Co mamy robić? - dopytywały się grabki.
- A wy zrobicie tu porządek - rzeczowo stwierdziło Wiaderko.
Grabki z zadowolenia zaczęły przebierać pazurkami. Zagrabiły równiutko teren wokół zamku i na koniec poprowadziły ścieżkę przez most do bramy.
- Koniec roboty. Jak wam się podoba? - spytało Wiaderko, wskakując na drewnianą ławeczkę, by lepiej zobaczyć cały zamek.
- Świetny! Super! Fajny! Ale ekstra! - zachwycały się foremki, wiaderka, łopatki i grabki.
- A mnie czegoś tu brakuje - powiedziało powoli Wiaderko, zerkając na małą Foremkę, która cichutko siedziała na brzegu piaskownicy. - Brakuje czegoś nad bramą. Jakiejś ozdoby, herbu.
- To może ja, albo ja. A czemu nie ja? - krzyczały foremki w kształcie hipopotama, żółwia i kaczki.
- Nie, wy jesteście trochę za duże - powiedziało Wiaderko. - A może złota rybka byłaby dobra? - Wiaderko uważnie patrzyło na małą Foremkę.
- Ale nie mamy rybki. - Sprzęty rozglądały się między sobą.
- To może ja się przydam? - nieśmiało spytała Foremka.
- Jesteś idealna - uśmiechnęło się Wiaderko.
Żółta Łopatka szybko podbiegła do niej.
- Mogę? - spytała, pokazując piasek.
- Tak - pozwoliła, bardzo zadowolona.
Łopatka nasypała piasku. Foremka wskoczyła nad bramę. Łopatka jeszcze poklepała ją po boczkach, a wszyscy krzyknęli:
- Babko, babko udaj się, bo jak nie, to dostaniesz w łeb!
Foremka wróciła na miejsce i wszyscy mogli już podziwiać małą rybkę, błyszczącą od złotego piasku, która pięknie zdobiła ich wspólny zamek.